Archiwum: ‘Euro’ Category
Kategoria: ( Euro) Autror: admin Data: 22 lutego 2008
Polski Związek Piłki Nożnej zdecydował, że do ogólnej sprzedaży trafi zaledwie 7 tysięcy biletów na trzy mecze z udziałem Polaków na czerwcowe Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii. Większość biletów trafi zatem do działaczy i klubów sportowych, sponsorów, partnerów PZPN, VIP-ów i członków rodzin PZPN. Jednocześnie przedłużono do 9 marca możliwość internetowego zapisywania się na losowanie biletów.
Kibice mają problemy z wejściem na odpowiednią stronę ze względu na dużą grupą chętnych do zalogowania się w internecie. Pierwotnie koniec procesu zamawiania kart wstępu miał nastąpić 29 lutego. Nowy termin (poprzedni - 7 marca) losowania biletów nie jest jeszcze znany.
Marcin Krysiński, prezes firmy Less, odpowiedzialnej za dystrybucję wejściówek i obsługującej serwis “kupbilet.pl” podkreślił, że strona internetowa notuje dziennie 7 milionów prób wejść. Do 22 lutego do losowania zapisało się około 200 tysięcy biletów.
Bilety na mecze polskiej reprezentacji w ME-2008 z puli, jaką PZPN otrzymał z UEFA, można zamawiać wyłącznie drogą internetową, poprzez system “kupbilet.pl”.
PZPN otrzymał od organizatorów ME 21 742 wejściówek na trzy spotkania w grupie B - z Niemcami - 5668, z Austrią - 10 341, a z Chorwacją - 5733.
Koźmiński poinformował, że 36 procent z tej puli trafi do publicznej sprzedaży. Część tych biletów ma trafić do środowisk polonijnych, które nie mają możliwości logowania się oraz do osób niepełnosprawnych, co oznacza, że do kibiców logujących się w serwisie kupbilet.pl trafi niewiele ponad 7 tysięcy biletów. To 1/3 puli, jaką PZPN otrzymał z UEFA.
Zgodnie z podziałem 19 procent wejściówek otrzymają kluby niższych lig oraz poszczególne Związki Piłki Nożnej (najwięcej Małopolski 761, najmniej Podlaski 72 - w zależności od liczby zarejestrowanych klubów), również 19 proc. - oficjalni sponsorzy i partnerzy PZPN, po 8 proc. - pakiet VIP i rodzina PZPN (m.in. wydziały i komisje Związku), po 5 proc. - pakiety: profi futbol (spółka Ekstraklasa, kluby pierwszej i drugiej ligi) oraz Euro 2012.
Przed mundialem w Niemczech w 2006 roku PZPN do publicznej dystrybucji przeznaczył 37 procent otrzymanych biletów.
Ceny biletów oscylują od 45 euro (III kategoria) przez 80 euro (II kat.) do 110 euro (I kat.). Cena w złotówkach zostanie podana według ustalonego kursu i będzie powiększona o podatek VAT oraz pięć procent opłaty manipulacyjnej.
Turniej finałowy ME w Austrii i Szwajcarii rozpocznie się 7 czerwca. Dzień później Polacy rozegrają pierwszy mecz - z Niemcami w Klagenfurcie. 12 czerwca w Wiedniu podopieczni Leo Beenhakkera zmierzą się z Austrią, a 16 czerwca, ponownie w Klagenfurcie, spotkają się z Chorwacją.
gazeta.pl
|
Kategoria: ( Euro, Inne) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
Jeśli nie poczynimy kosztownych inwestycji, przeciążone linie odmówią posłuszeństwa. Jednak najważniejszym skutkiem będzie brak wystarczającego poziomu bezpieczeństwa i obsługi tak ważnej imprezy, a tym samym niespełnienie standardów określonych przez UEFA. Efekt - możemy być pozbawieni prawa do organizacji mistrzostw.
Najwięcej musi zainwestować TP. Na obecnym etapie szacowane koszty infrastruktury i systemów IT na jednym tylko stadionie (bez obiektów powiązanych) wynoszą około 40 milionów złotych. Koszt samej infrastruktury teleinformatycznej w skali kraju jest szacowany na około 400 milionów złotych, a systemów informatycznych na około 70 milionów złotych.
Piotr Dziubak
interia.pl
|
Kategoria: ( Euro) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
|
Kategoria: ( Euro) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
|
Kategoria: ( Euro) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
|
Kategoria: ( Euro) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
|
Kategoria: ( Euro, Inne) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
|
“Nie będzie w Polsce mistrzostw”
Aż 52 procent internautów biorących udział w ankiecie portalu INTERIA.PL uznało, iż Euro 2012 nie odbędzie się w Polsce! W listopadzie 2007 roku czytelnicy INTERIA.PL nie byli aż tak pesymistyczni. “Tylko” 28 procent osób uważało wtedy, że wielka piłkarska impreza nie odbędzie się w naszym kraju. Skąd taki napływ pesymizmu i czy jest on uzasadniony?
Jak wynika z raportu firmy PMR, do którego dotarł dziennik “Polska”, do końca roku musimy rozpocząć budowę stadionów, autostrad, dróg i dworców. Jeśli tego nie zrobimy, grozi nam wielka międzynarodowa kompromitacja!
- Nie ma miejsca nawet na drobne poślizgi - mówi Adrian Furgalski, ekspert firmy doradczej TOR. Organizacja Euro 2012 będzie kosztować 91 mld złotych. Nie kwota jest jednak największym problemem, a czas. - Rząd natychmiast musi rozpocząć wykup gruntów pod autostrady i drogi ekspresowe oraz wybrać wykonawców stadionów i dworców - mówi Bartłomiej Sosna, analityk PMR. Minister infrastruktury zapewnia, że “resort sprosta oczekiwaniom użytkowników dróg”. -W 2012 roku w Polsce będzie 1605 km autostrad i 2418 km dróg ekspresowych - mówi Cezary Grabarczyk. Wystarczy zatem wybudować 3006 km nowych dróg (900 km autostrad i 2101 km dróg ekspresowych).
Mniejszym optymistą jest natomiast Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury. -Ryzyko, że nie zdążymy jest poważne - mówi. Kiepsko wygląda także sytuacja ze stadionami. Muszą być one gotowe na rok przed rozpoczęciem mistrzostw. Tymczasem aż trzy stadiony trzeba zbudować od podstaw, a w Poznaniu samorząd musi znaleźć 118 mln zł potrzebne do realizacji obiektu. Podobne problemy mają Gdańsk i Wrocław.
Jak całą sytuację widzą internauci portalu INTERIA.PL? Oto kilka ich komentarzy :
- Odbiorą nam mistrzostwa! (optymista)
- Nie będzie w Polsce mistrzostw!!! Bieda, zacofanie w każdym elemencie! Nie ma ani jednej dziedziny, która byłaby dobra (Zenon)
- Euro w Polsce to kpina. Jestem za tym, by Euro 2012 upadło! Obciążyć wszystkich winnych i pozamykać na dożywocie! (ENDI)
- Już w naszej kochanej ojczyźnie budowano szybko i to, co ledwie oddano do użytku należało remontować. Chociażby ostanie dzieło świetności - pseudoautostrada Katowice - Kraków. Przy takich planach, obym się mylił, remonty zaczną się zaraz po zakończonym EURO. Wiele powiedziano o ilości km dróg, ale nic na temat jakości. Jeżeli te nowe drogi czy autostrady będą wykonane z masy bitumicznej, a nie z betonu, to zabraknie nam pieniędzy na ich późniejsze utrzymanie. Życzę sobie, aby budować nie na Euro, ale dla nas na wiele lat. (Yogi)
- Wiecie co???? Chyba jednak gdzieś budują jakąś autostradę, bo do sąsiada podjeżdżają wywrotki z kamieniem, a on DROGOWIEC (GUTEK)
- Jak nie wyjdzie z Euro 2012, to przynajmniej wszyscy będą wiedzieć, gdzie leży Polska (witek)
- Najlepiej niech powołają kolejna komisję śledczą w sprawie winy za ewentualne odebranie mistrzostw Starego Kontynentu. W końcu będzie to afera jak się patrzy (chicken)
Do pierwszego gwizdka na Euro zostały ponad 4 lata. Do zrobienia jest wiele, a zewsząd słyszymy mnóstwo obietnic. Trudno znaleźć racjonalne przesłanki do tego, by powiedzieć ze stuprocentową pewnością, iż Mistrzostwa Europy odbędą się w Polsce. Co nam pozostaje? Chyba tylko świadomość, iż misja pt. “Euro 2012″ nie umarła, dopóki nie umarła nadzieja. A ona, jak wiemy, umiera ostatnia.
md
Źródło informacji: INTERIA.PL
|
Kategoria: ( Euro, Inne) Autror: admin Data: 20 lutego 2008
Mamy Euro 2012!
Czerwiec, 2012 rok. Stadion narodowy w Warszawie. Mecz otwarcia mistrzostw Europy, Polska gra z Anglią. To nie science fiction. To bardzo możliwy scenariusz, bo Polska i Ukraina za pięć lat zorganizują Euro!
Im bliżej było wyboru gospodarza Euro 2012, tym szanse polsko-ukraińskiej kandydatury niespodziewanie rosły. Dlaczego? Tego racjonalnie wytłumaczyć się nie da. Decyzje UEFA - tak jak dyscyplina, którą ów organizacja się zajmuje - są po prostu nieprzewidywalne.
Już we wtorek wieczorem pojawiły się plotki, że to nie faworyzowani Włosi, ale właśnie my i nasi wschodni sąsiedzi będziemy za pięć lat gościć najlepszych piłkarzy Starego Kontynentu. Kiedy wczoraj o 11:40 w Cardiff Michel Platini otwierał kopertę, chyba każdemu z Polaków mocniej zabiły serca. Na dodatek prezydent UEFA robił to powoli, bez litości dla słabych kibicowskich nerwów, zupełnie jak przed laty, gdy z zimna krwią wykonywał rzuty karne w Juventusie Turyn.
And the winner is…
Francuz nie musiał nawet nic mówić, gdy na wyciąganej z koperty białej kartce ujrzeliśmy litery: “p” na górze i “u” na dole. - Organizatorem Euro 2012 zostają Polska i Ukraina - ogłosił Platini. Po chwili na scenie pojawili się prezesi piłkarskich federacji gospodarzy Euro 2012. - Nie potrafię wyrazić uczuć, które mną targają - nie krył wzruszenia jeden z ojców naszego sukcesu, Hryhorij Surkis. Michał Listkiewicz, chyba jeszcze niemogący uwierzyć w wygraną, ledwo powstrzymywał łzy wzruszenia. - 85 milionów ludzi w Polsce i na Ukrainie czeka na te mistrzostwa - powiedział “Listek”.
Na obu dżentelmenów zaczął spływać deszcz pochwał. - Surkisowi należy za życia postawić pomnik - mówiła legenda ukraińskiej piłki Ołeh Błochin. - Z niczego zrobił perełkę. Komplementów pod adresem Listkiewicza nie żałował z kolei prezydent Lech Kaczyński. - Pan prezes Listkiewicz odniósł olbrzymi sukces - podkreślał prezydent.
Leo - tajna broń
Polsko-ukraińska kandydatura wygrała głosowanie 12 członków Komitetu Wykonawczego UEFA w sposób spektakularny. Poparło ją ośmiu członków, czterech było za Włochami. - Pewnie nigdy się nie dowiemy, kto na nas głosował, ale to jest najmniej ważne. Ważne, że przekonaliśmy większość członków Komitetu Wykonawczego. Przegrałem zakład z prezesem Surkisem, który przewidział taki scenariusz. Ja sądziłem, że zwyciężymy w drugiej turze - dodał Listkiewicz. Tajną bronią naszej kandydatury na kongresie w Cardiff był Leo Beenhakker. Selekcjoner polskiej reprezentacji brylował na salonach i jego zasługi w zwycięstwie są nie do przeceniania. - To jest dokładnie to, czego potrzebuje polska i ukraińska piłka. Powstaną stadiony, boiska treningowe, a to jest bardzo potrzebne - cieszył się Holender.
Źródło: Metro
mba
|
Kategoria: ( Euro, Inne) Autror: admin Data: 19 lutego 2008
Postanowiłem zaryzykować, więc postawiłem na… absolutnych pewniaków.
To paradoks tylko pozornie, bo mundial w Korei i Japonii dowiódł, jak trudno piłkarzom, którzy zachwycali w klubach, utrzymać formę do czerwca. Nawet Zinedine Zidane i wszyscy Francuzi sprawiali wrażenie kompletnie wyzutych z sił i przegrali wszystko, co było do przegrania. Mimo to wytypowałem - do pierwszej jedenastki - głównie graczy wybijających się w minionym sezonie. Mam bowiem nadzieję, że Euro 2004 będzie turniejem prawdziwych gwiazd, a nie gwiazdeczek, które niewiele zdziałały w ligach i europejskich pucharach, więc będą wypoczęte i odprężone.
Te rewelacje sezonu to: Paulo Ferreira, Nuno Valente (liczę na ich wrzutki w pole karne i asysty), Vicente (lepszy w Hiszpanii był tylko Ronaldinho), Lampard (żaden z pomocników w Europie nie ma takiego nosa do strzelania goli), Pires (również skuteczny jak nigdy w karierze), Morientes (ilu jest napastników lepiej grających głową?) i Henry (słowa tu nie wystarczą).
Brałem pod uwagę także inne kryteria. Nedved i Zidane to piłkarze zbyt ambitni, by nie powetowali sobie klubowego sezonu pełnego klęsk. Francuz to jedyny z madryckich galacticos, który nie zwalał winy na politykę transferową Realu, na wyczerpujące marketingowe wojaże, lecz otwarcie przyznał, iż gra źle jak nigdy. Umieściłem go na ławce rezerwowych, bo kocha batalie o wielką stawkę (jak finał Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat, finał mundialu sprzed sześciu), niech więc czeka, aż odpadną drużyny zawodników z pierwszej jedenastki.
Szansę dostanie też Barthez, ale tylko jeśli do finału nie dotrą Włosi i z mojego zespołu wypadnie Buffon. Francuz to tykająca bomba zegarowa, bramkarz skrajnie nieobliczalny, ale na ewentualną serię rzutów karnych może okazać się idealny. Mało kto potrafi tak wyprowadzić z równowagi napastnika rywali. Słowem, Barthez jest dla naszej zabawy idealny. Bo Barthez znaczy ryzyko. A tylko ryzykując, możesz “wygrać Euro”.
Pierwsza jedenastka
Buffon - Zambrotta, Nesta, Paulo Ferreira, Nuno Valente - Vicente, Lampard, Nedved, Pires - Morientes, Henry.
Rezerwowi
Barthez - Jankulovski, Grygera, Puyol, A. Cole - Zidane, Figo,
Deco, Seedorf - Totti, Makaay.
gazeta.pl
|
|
|
|